Aktualności

Czasem ktoś mi zarzuca, że jestem wrogiem Kościoła, bo mówię o tym problemie [Rozmowa o krzywdzie]

2024-03-08


Pretekstem do naszej rozmowy jest strona zgloskrzywde.pl, która w niedawno opublikowanej nowej wersji nabiera charakteru edukacyjno-prewencyjnego. Wykorzystanie seksualne jest realną krzywdą, nieposzanowaniem granic cielesnych i psychicznych. Jedynym oddolnym ograniczeniem tego społecznego problemu i ludzkiego dramatu jest zgłaszanie krzywdy i… rozmowa. 


Cykl rozmów o krzywdzie – czy możliwe jest to, by jej zapobiec, jak wpływa na życie i gdzie może się pojawić – otwiera Robert Fidura. Działacz społeczny na rzecz osób wykorzystywanych seksualnie, były członek rady Fundacji Świętego Józefa – przedstawiciel osób skrzywdzonych. Znany również pod pseudonimem Wiktor Porycki ze swoich wcześniejszych publikacji. Przechodzący po imieniu w pierwszych sekundach rozmowy, bezpośredni, zaangażowany w sprawę dorosły, skrzywdzony w dzieciństwie przez dwóch księży i jak sam o sobie mówi – „nieumarły”. 

Joanna Piotrkowska: Robercie, czy społeczeństwo w Polsce dostrzegło problem wykorzystywania seksualnego, czy zauważono już skalę tego problemu? 

Robert Fidura: Ta świadomość rośnie. Takie jest moje wrażenie, gdy czytam chociażby komentarze pod tym, co piszę w social mediach. Widzę, że coraz więcej ludzi rozumie albo przynajmniej stara się zrozumieć, o co chodzi. Edukacja przynosi swoje efekty. Chociaż powiedzmy tak szczerze i otwarcie – nigdy nie będzie tak, że wszyscy przyjmą, o co tam chodzi. Część osób jest w ogóle niezainteresowana. Część jest trochę zmęczona ciągłym powielaniem tego tematu. Niestety dla wielu osób to jest dalej forma ataku na Kościół. Dalej zdarza się, że ktoś mi zarzuca, że jestem wrogiem Kościoła, bo głośno mówię o tym problemie. Ale w takim moim ogólnym oglądzie świadomość się na pewno zwiększa. 

Mam wrażenie, że dramat wykorzystywania seksualnego w Kościele kłuje nas najbardziej… To zrozumiałe. Jednak, jak wynika z badań, ta krzywda dotyczy całego społeczeństwa. Czy Ty widzisz go tylko na poziomie kościelnym?

Powiem tak: ja publikuję różne doniesienia dotyczące Kościoła, związane z ewangelikami niemieckimi, z Kościołem Baptystów w Stanach Zjednoczonych, adwentystów, zielonoświątkowców, najróżniejszych i coraz częściej widzę właśnie, że ludzie bez jakiejś złośliwości piszą: ,,No właśnie, to nie dotyczy tylko Kościoła”. I ja też staram się pisać o tym, że to dotyczy nie tylko Kościoła katolickiego. Nie ma środowiska, którego by ten problem nie dotyczył. To są nauczyciele, lekarze, prawnicy, robotnicy, kobiety, mężczyźni, biedni i bogaci. Naprawdę, chyba każde środowisko boryka się z tym problemem.

Oprócz zauważenia problemu zależy nam też na przeciwdziałaniu. Czy Twoim zdaniem takie projekty jak strona zgloskrzywda.pl są potrzebne? Czy oczami osoby skrzywdzonej ma to sens? 

Takie projekty są nie tylko potrzebne, ale wręcz konieczne. Są konieczne, bo w pewnym momencie gdzieś tam w człowieku, choć nie w każdym, ale w wielu osobach skrzywdzonych rodzi się ta potrzeba wyrzucenia tego z siebie. Nie zawsze jest to związane z wyrokiem, sądem czy ujawnieniem prawdy. Po prostu – przed kimś chce się wygadać, powiedzieć w końcu po 10, 20, 30, czy nawet po 50 latach co mnie spotkało… Takie strony są konieczne i to dla mnie nie podlega żadnej dyskusji. 

Co najbardziej zwraca uwagę na tej stronie?
Według mnie ta strona jest dobrze zrobiona. Jest intuicyjna i jasna. Pozwala w szybki sposób znaleźć potrzebne informacje. Nie jest przeładowana. Znajdują się na niej najbardziej niezbędne informacje. Jeśli ktoś będzie potrzebował więcej, to znajdzie na niej dane kontaktowe, odpowiedni numer telefonu czy maila i może zapytać dalej. 

Czy jako osoba skrzywdzona utrzymujesz kontakt z innymi skrzywdzonymi cały czas? 

Tak. Większość osób, które znam i z którymi mam kontakt, są już po etapie zgłaszania swej krzywdy. Często są już po procesach sądowych. Znam tylko dwie lub trzy osoby, które jeszcze nie zdecydowały się na zgłoszenie. One jeszcze sobie tego nie poukładały i nie są na to gotowe.

Jak takim osobom pomóc w takim razie? Czy ta strona mogłaby być pomocna? 

Osobiście wychodzę z założenia, że w tym trzeba być bardzo, bardzo delikatnym, żeby osoby skrzywdzonej po raz kolejny nie straumatyzować. Kierując się tą zasadą, informację o tej stronie opublikowałem u siebie w social mediach, ale nie wysyłam linku do niej w prywatnych i bezpośrednich wiadomościach. Nie chcę na nikogo naciskać. Nie chciałbym, żeby wyszło, jakbym próbował kogoś do czegoś zmusić. Na pewno warto promować informację, że taka strona jest. Myślę, że social media są teraz chyba najlepszym sposobem na tego rodzaju wsparcie informacją. Tam się koncentruje życie, szukanie informacji i ja raz w tygodniu wrzucam u siebie taki informacyjny post.

Czego Twoim zdaniem potrzeba, by pomóc skrzywdzonym i jak wesprzeć osoby bezbronne?

Otworzyłaś puszkę Pandory.

Domyślam się, że odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa ani krótka… ale możemy jakoś spróbować to zawęzić i uprościć tę odpowiedź. Albo po prostu – powiedz wszystko, co myślisz. 

Według mnie brakuje czegoś podobnego, co wypracowało już sporo Kościołów zachodnioeuropejskich. Myślę o systemie odszkodowań kościelnych, wypłat dobrowolnych, ,,pozasądowych’’. O ile pamiętam, to m.in. w Austrii funkcjonuje taki system . U nas nawet nie wiem, czy w ogóle się rozmawia się na ten temat w Episkopacie.

Nadal nie wydaje się to takie proste…

Tak, to będzie problematyczne. Z jednej strony wszyscy podlegamy temu samemu prawu, co oznacza m.in., że każdy ma prawo odwoływać się od wyroków sądu. Ale z drugiej strony, nie chodzi o jakąkolwiek instytucję, ale o Kościół. Jeżeli osobę skrzywdzoną przez księdza „przeczołga się” w procesie cywilnym o odszkodowanie i użyje wszelkiego rodzaju odwołań, to w pewnym momencie ta osoba już właściwie nie wie, czy ona jest jeszcze w Kościele, czy już poza Kościołem. Więc może tu warto, żeby biskupi się zastanowili, czy naprawdę zawsze koniecznie trzeba tych odwołań od decyzji sądu.

Jak zapobiegać wykorzystaniu seksualnemu dzieci? Czy jest jakaś jedna konkretna rada, którą chciałbyś przekazać rodzicom bądź opiekunom?

Rozmawiać z dziećmi, rozmawiać z dziećmi i jeszcze raz rozmawiać z dziećmi. Nie można traktować dziecka jako infantylne – przepraszam – coś. Dziecko to mały człowiek. Dlatego z dzieckiem naprawdę trzeba rozmawiać. Wszystkim rodzicom i opiekunom dzieci polecam i będę polecał lekturę książki pod tytułem ,,Rozmowy z pedofilem”. Ten facet, który ma na sumieniu krzywdę około tysiąca dzieci, mówi – parafrazuję – ,,Szukałem i szukam takich dzieci, które mają problemy z komunikowaniem się z rodzicami. I w to miejsce wchodzę ja. Ja zastępuję tego rozmawiającego rodzica. Buduję z nim więź, no a potem robię to, na czym mi zależy”.

Co najbardziej Ty – „nieumarły” chciałbyś powiedzieć teraz do nas wszystkich? Na czym najbardziej Ci zależy, żeby wybrzmiało w tej naszej rozmowie? 

Powtórzę jeszcze raz, szczególnie do rodziców: rozmawiajcie ze swoimi dziećmi. Nawiążcie z nimi więź, jakiś rodzaj bliskiego, dobrego kontaktu. Traktujcie te swoje dzieciaki jako poważnych ludzi, z którymi trzeba, nie można, ale trzeba rozmawiać na każdy temat. Także na tematy bolesne, czasami bardzo trudne, a także intymne. Bo rozmowa o wykorzystywaniu seksualnym wiąże się po prostu z rozmową o dojrzewaniu i seksie. O tym też z dzieciakami trzeba rozmawiać.